Tegoroczny Dzień Dziecka na długo pozostanie w pamięci maluchów z grup zerowych „A” i „B”. Zamiast tradycyjnych gier na szkolnym boisku czy oglądania bajek, dzieci zapakowały plecaki i wyruszyły na pełną przygód wycieczkę do urokliwych Żytkiejm.
Głównym celem wyjazdu była nie tylko świetna zabawa, ale przede wszystkim integracja rówieśników, poznawanie regionalnych tradycji oraz powrót do czasów, kiedy codzienne obowiązki wyglądały zupełnie inaczej niż dziś.
Wspólna zabawa i integracja na świeżym powietrzu
Podróż minęła w atmosferze radosnego wyczekiwania, a na miejscu na dzieci czekało mnóstwo atrakcji. Wspólne gry i zabawy ruchowe na świeżym powietrzu pozwoliły zintegrować obie grupy. Dzieci miały okazję lepiej się poznać, uczyć się współpracy w zespole oraz wzajemnego wsparcia. Śmiechom i okrzykom radości nie było końca!
Słodka lekcja tradycji: Jak powstaje sękacz?
Jednym z najbardziej ekscytujących punktów programu były warsztaty kulinarne, podczas których przedszkolaki poznały tajniki pieczenia tradycyjnego, regionalnego sękacza.Czy wiesz, że...? Prawdziwy sękacz powstaje warstwa po warstwie, poprzez polewanie ciastem obracającego się nad ogniem wałka. To właśnie temu procesowi zawdzięcza swoje charakterystyczne „sęki”.Dzieci z zapartym tchem obserwowały, jak wokół roznosi się niesamowity, maślany zapach. Najlepsza część Validation-lekcji nastąpiła oczywiście na samym końcu – wspólna degustacja jeszcze ciepłego, chrupiącego ciasta była dla małych smakoszy prawdziwą ucztą.
Jak prały nasze prababcie? Lekcja historii na tarze
Prawdziwym hitem wycieczki okazały się jednak zajęcia z dawnego gospodarstwa domowego. Maluchy miały niepowtarzalną okazję przekonać się, jak wyglądało pranie na tarze – na długo przed tym, zanim w naszych domach pojawiły się nowoczesne pralki automatyczne. Z zakasanymi rękawami, przy użyciu wody, tradycyjnego mydła i metalowych, falowanych tar, zerówkowicze dzielnie szorowali tkaniny. Wysiłek fizyczny: Dzieci szybko zrozumiały, że dawne obowiązki wymagały niemało siły. Wielka frajda: Mimo że praca była ciężka, mnóstwo piany i chlapanie wodą wywołały masę radości. Szacunek do historii: Lekcja ta była wspaniałą, namacalną lekcją historii i antropologii codzienności.
Powrót z bagażem wspomnień
Wycieczka do Żytkiejm okazała się strzałem w dziesiątkę. Zmęczone, ale niezwykle szczęśliwe i pełne wrażeń dzieci wróciły do domów. Ten Dzień Dziecka pokazał, że najprostsze formy aktywności, połączone z odkrywaniem tradycji i wspólnym spędzaniem czasu, dają najwięcej czystej, dziecięcej radości.
Grupom „A” i „B” gratulujemy zapału do pracy i życzymy kolejnych, tak udanych wypraw!
Katarzyna Rojek, Iwona Truchan